Gazeta Pomorska

Gazeta Pomorska 21.03.2007  

Cztery czułe punkty

Rozmowa z profesorem Wojciechem Rowińskim, krajowym konsultantem do spraw transplantologii.



"Przeszczepianie narządów, to nie taka prosta sprawa, jak wymiana koła w stojącym samochodzie. To raczej próba wymiany koła w wozie, który jedzie z pełną prędkością."


- Budzi się pan rano ze strachem, czy znów jakiegoś transplantologa nie zaaresztują? Czy jakiegoś nie opiszą w gazetach?
- Sposób zatrzymania doktora G., nagłośnienia afery w szpitalu MSWiA, tytuły prasowe, które pojawiły się następnego dnia po konferencji ministra sprawiedliwości, były przerażające.

- Na przykład: "Doktor śmierć"
- Taki szum medialny ma swoje konsekwencje. Lekarze mówią: Nie będę rozpoznawał zgonu. Po co mają mnie podejrzewać? Słyszałem, że w jednym ze szpitali rodzina zmarłego nie zgodziła się na pobranie narządów tłumacząc, że "nie chce nabijać kabzy lekarzom". W naszym szpitalu po raz pierwszy zdarzyło się, że chory bał się przyjechać do przeszczepu. Tyle czekał na przeszczep wątroby i odmówił! Wcześniej takich sytuacji nie było. W całej Polsce liczba pobrań zmniejszyła się - w porównaniu ze styczniem - o połowę! Może teraz będzie lepiej, zobaczymy. O ile nie będzie kolejnego szumu w mediach.

"Pobieranie narządów od zmarłych wymaga akceptacji społecznej. Bez tego nie będzie przeszczepów"- mówi prof. Wojciech Rowiński (Fot. Arkadiusz Ławrywianiec/ Fotorzepa)