Rzeczpospolita

Rzeczpospolita
 

Przeszczepy powoli wracają do łask


Po kilkumiesięcznym załamaniu znowu wzrasta liczba przeszczepów. Polska transplantologia wychodzi na prostą Sytuacja się poprawia, chorzy odzyskują nadzieję. Przeszczep to często dla nich jedyna szansa na życie

 

Małgorzata Zelman pielęgniarka w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie DAREK GOLIK
Małgorzata Zelman pielęgniarka w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie DAREK GOLIK

W styczniu lekarze pobrali narządy od40 zmarłych dawców, w kwietniu -gdy miało miejsce największe nasilenie kryzysu - od 18. W maju sytuacja zaczęła się poprawiać i w czerwcu liczba dawców wzrosła do32.

Lekarze są jednak ostrożni. -Powoli zaczynamy się odbijać od dna, ale chyba za wcześnie, by się cieszyć. Liczba transplantacji wciąż nie wróciła do normy -mówi prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant ds. transplantologii.

Podobnie ocenia to szef Poltransplantu, który nadzoruje przeszczepy. - Sytuacja jest wciąż niestabilna. Poczekajmy kilka miesięcy, zobaczymy, czy pozytywny trend się utrzyma -mówi prof. Janusz Wałaszewski.

Pacjenci mają jednak nadzieję, że transplantologia wychodzi z głębokiego kryzysu. Po kilku krzywdzących artykułach na temat transplantacji i głośnym zatrzymaniu chirurga Mirosława G. z dnia nadzień liczba przeszczepów spadła o połowę. Lekarze nie chcieli stwierdzać śmierci mózgu u zmarłych pacjentów, a ta procedura zawsze poprzedza pobranie organów do przeszczepu. Rodziny zmarłych masowo odmawiały zgody na pobieranie narządów.

Rzeczpospolita
 
 
 

RZECZPOSPOLITA (2007-07-05 Autor: SYLWIA SZPARKOWSKA) 

Coraz więcej przeszczepów


Wreszcie liczba transplantacji powoli, ale systematycznie rośnie. To zasługa lekarzy, stowarzyszeń pacjentów i mediów

Image
Informacja o zwiększeniu liczby przeszczepów daje mi nadzieję - mówi Adriana Szklarz z Kłodawy koło Gorzowa Wielkopolskiego, która czeka na transplantację serca. BARTOSZ JANKOWSKI
 

- Nie ma jeszcze powodów, żeby ogłaszać sukces. Ale już możemy mówić, że środowisko transplantologów i anestezjologów potrafiło jakoś przełamać kryzys, który mieliśmy jeszcze dwa miesiące temu - mówi prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant ds. transplantologii.

Szef Poltransplantu prof. Janusz Wałaszewski wyjaśnia, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zorganizowano kilkadziesiąt konferencji propagujących przeszczepy. - Jeśli obecne trendy się utrzymają, to może do końca roku uda nam się wrócić do liczby przeszczepów, która była w zeszłym roku - mówi prof. Wałaszewski.

Po kryzysie transplantologii z początku tego roku trendy powoli się odwracają. Zmniejsza się kolejka czekających na przeszczep nerki: z 1217 w kwietniu do 1130 w czerwcu. Na serce czekają 244 osoby, miesiąc wcześniej było ich 249. To dobrze, choć w styczniu kolejka była znacznie krótsza: liczyła równo 200 osób.





RZECZPOSPOLITA (2007-05-30 Autor: SYLWIA SZPARKOWSKA)

Akcja "Rzeczpospolitej" na rzecz przeszczepów

Zgoda na transplantację to dawanie życia


Kartę dawcy można znaleźć na stronie internetowej "Rzeczpospolitej", wyciąć z gazety, dostać w Stowarzyszeniu Pacjentów "Życie po przeszczepie".

Kto ją podpisze, deklaruje, że gdyby spotkało go coś złego, nie ma nic przeciwko, by jego narządy pobrano do transplantacji. Deklarację podpisali już aktorzy, sportowcy, dziennikarze, politycy - bez względu na barwy. Dlaczego?

- Skoro można dać komuś życie... - odpowiada Jarosław Kalinowski z PSL. - Popieram każdą inicjatywę, która doprowadzi do zwiększenia dramatycznie małej liczby przeszczepów - dodaje Wojciech Olejniczak, lider SLD.

Krzysztof Bosak z LPR dopowiada: - Mogę w ten sposób pomóc komuś przeżyć czy wyzdrowieć. Joachim Brudziński z PiS deklaruje: - Gdyby moje serce czy wątrobamogły służyć komuś innemu, byłoby to czymś wspaniałym.

Dostajemy też listy poparcia. "Ofiarowanie własnych narządów po śmierci dla celów transplantacji jest najwyższym wyrazem solidarności" - napisał były prezydent Lech Wałęsa.


Rzeczpospolita



RZECZPOSPOLITA (2007-05-29 Autor: SYLWIA SZPARKOWSKA)

 
AKCJA "RZECZPOSPOLITEJ" Wsparcie dla polskiej transplantologii


Wypełnienie deklaracji może uratować życie człowieka


Już kilkaset osób podpisało oświadczenie zgody na oddanie organów po swojej śmierci. To wspólna akcja "Rz" i Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie"
 
Poparcie dla przeszczepów.
Sondaż GfK Polonia
przeprowadzony 23 maja na
500-osobowej grupie Polaków
Image 
 

- Jeśli dzięki tej akcji uda się uratować choć jedno życie, to należy ją popierać. Apeluję do wszystkich, żeby się do niej przyłączyli - mówi Maria Kaczyńska, żona prezydenta Polski.

Od początku inicjatywę zbierania podpisów popiera metropolita diecezji gorzowsko-zielonogórskiej bp Adam Dyczkowski. - Obowiązkiem chrześcijanina jest ratowanie życia - przypomina. W zeszłym roku do wszystkich wiernych ze swojej diecezji napisał list, w którym przypomniał, że oddanie narządu po śmierci w celu ratowania drugiego człowieka jest aktem najwyższej miłości.

Idea pomocy bliźniemu

-Taka postawa wynika zarówno z myślenia chrześcijańskiego, jak i oświeceniowego -dodaje Magdalena Środa, która podpisała deklarację, że zgodziłaby się na pobranie swoich narządów. - W to myślenie jest głęboko wpisana idea pomocy bliźniemu, szczególnie wtedy, gdy ten znalazł się w sytuacji granicznej.

Deklaracja - tak dla przeszczepów
 Image

Pacjenci coraz dłużej czekają na nowe życie


Przedłuża się kryzys w transplantologii. Coraz mniej jest przeszczepów, coraz więcej ludzi czeka na narządy, które uchronią ich od śmierci


Żadne apele nie przyniosły na razie rezultatu. - Kryzys się utrzymuje. Przez półtora miesiąca mój zespół nie wykonał żadnej transplantacji. Trzy rodziny odmówiły nam zgody na pobranie narządów od ich zmarłych bliskich - mówi prof. Dariusz Patrzałek, koordynator Poltransplantu na Dolnym Śląsku.

Życie na walizkach

34-letnia Adriana Szklarz czeka na przeszczep serca. Na zdjęciu z synkiem Maciejem i mężem Mariuszem FOT. BARTOSZ JANKOWSKI

Chorzy są coraz bardziej wystraszeni: - Z każdym dniem nasze szanse na przeszczep maleją - opowiada Adriana Szklarz z Kłodawy koło Gorzowa Wielkopolskiego. Na serce czeka od 2002 r., z krótką przerwą, gdy stan jej zdrowia lekko się poprawił. - Mam nadzieję, że doczekam do operacji w domu. Największym dramatem byłoby, gdyby mój stan pogorszył się na tyle, że trafiłabym do szpitala. Wtedy o życiu decydują minuty i godziny, a nie dni i miesiące - dodaje.

58-letnia Łucja Jelonek od trzech lat żyje na walizkach, w każdej chwili jest gotowa, by wyjechać na operację.

- Ja także mam walizkę przygotowaną na wyjazd do szpitala, ostatnio nawet żartowałam, że trzeba z niej wycierać kurz - przyznaje Adriana Szklarz. - Staram się o chorobie nie myśleć, żyć w miarę normalnie. Ostatnio pozwoliłam sobie na wyjazd z rodziną nad morze, ale marzę o górach, powrocie do pracy, które są w tej chwili dla mnie zakazane. Boję się lata, bo bardzo źle znoszę upały.

 




34-letnia Adriana Szklarz czeka na przeszczep serca. Na zdjęciu z synkiem Maciejem i mężem Mariuszem
BARTOSZ JANKOWSKI

 


Prawo